Normal
0
21
false
false
false
PL
X-NONE
X-NONE
MicrosoftInternetExplorer4
/* Style Definitions */
table.MsoNormalTable
{mso-style-name:Standardowy;
mso-tstyle-rowband-size:0;
mso-tstyle-colband-size:0;
mso-style-noshow:yes;
mso-style-priority:99;
mso-style-qformat:yes;
mso-style-parent:"";
mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;
mso-para-margin-top:0cm;
mso-para-margin-right:0cm;
mso-para-margin-bottom:10.0pt;
mso-para-margin-left:0cm;
line-height:115%;
mso-pagination:widow-orphan;
font-size:11.0pt;
font-family:"Calibri","sans-serif";
mso-ascii-font-family:Calibri;
mso-ascii-theme-font:minor-latin;
mso-hansi-font-family:Calibri;
mso-hansi-theme-font:minor-latin;}
Moją ulubioną bohaterką jest
Justice. Opowiem Wam jej historię.
Justice
jest Elką. Jak wiadomo, elfy nie mają łatwego życia. Są co najwyżej służącymi
ludzi, a nasz bohaterka szybko przekonała się jak bardzo mało znaczy żywot
elfa. Justice odziedziczyła po pięknej matce nie tylko urodę, ale i naturalny
talent magiczny. Jej ojciec pracował dla człowiek. Można by rzec, iż był jego
służącym na dwa etaty. Nie tylko zajmował się jego domem, ale towarzyszył mu
również podczas wizyt u znajomych. Nie zdawał sobie sprawy dlaczego tak jest aż
do pewnego dnia. Jednak jeszcze nie czas by o tym mówić. Matka zajmowała się
Lilianą, no tak, zapomniałem wspomnieć, że Justice nie zawsze tak miała na
imię. Niegdyś nosiła imię Liliana, od pięknych lilii, które pływały po
jeziorze, nieopodal domu. Wracając do matki. Zajmowała się ona domem i
dzieckiem. Sama Liliana była lubiana przez inne dzieci, jako, że zabawiała je
używając swych zdolności magicznych do strzelania barwnymi promykami z palców,
zamrażania roślinek, które w lodzie wyglądały jeszcze piękniej. Nie raz
odstraszyła wilka zapalając swoje dłonie, gdy dzieci zapuściły się zbyt daleko
w las. Wszystko wydawało się piękne i proste, aż do tego dnia.
Ojciec
Liliany wraz ze swym Panem (tak go będziemy nazywać) poszli w odwiedziny do
bogatego kupca. Pan był tego dnia bardzo z siebie zadowolony, aż do wieczora,
kiedy to przyszło do niego dwóch członków Szarej Straży. Okazało się, że kupca
ktoś okradł z cennych kamieni. Pan wszystkiego się wyparł, ale pozwolił
przeszukać dom. Szara Straż biegła w takich poszukiwaniach szybko dotarła do
kamieni, były one schowane w pokoiku ojca Liliany. Oczywiście Pan zgrywał wielce
zaskoczonego, ale przyznał, że to bardzo możliwe, by to był elf. Podobno
ostatnio zachowywał się dziwnie.
Proces
był krótki, nikt przecież nie mógł uwierzyć elfowi, gdy jego słowo było
przeciwko słowu człowieka. Pan bał się, że kiedyś prawda się wyda, więc zlecił
zabójstwo elfa. Zabito go jak tylko został osadzony w więzieniu. Panu jednak to
było mało. Wysłał również morderców do matki i Liliany. Pomyślał, że przecież
nikt nie zauważy zniknięcia dwóch elfek. Szczęście, że Pan był skąpy i wynajął
zwykłych rzezimieszków, którzy nie stanowili żadnego zagrożenia dla matki i jej
zdolności magicznych. Jednakże zabiła ludzi, nikt by nie próbowałby nawet dowiedzieć
się co zaszło. Musiały więc uciekać. Maszerowały wiele dni. Kiedy padły ze
zmęczenia, zasnęły na polanie. Obudziło je w nocy wycie wilków. Znów musiały
uciekać. Schroniły się w jaskini. Niestety wilki je znalazły. Z kilkoma może
dałyby sobie radę, ale nie z całą sforą. Matka więc dobrze ukryła Lilianę i
rzuciła na nią czar: kamienna skóra, by sprawić, że mała Liliana wyzbędzie się zapachu.
Niestety była bardzo osłabiona i tylko na córkę starczyło jej mocy. Powiedziała
jej na koniec, że od teraz zwać się będzie Justice, by nigdy nie zapomniała o
tym co się zdarzyło, że musi dochodzić sprawiedliwości, że ją kocha i że ona
musi przeżyć. Po czym wybiegła przed jaskinię i nigdy więcej nikt o niej nie
słyszał.
Kiedy
nadszedł ranek, mała Justice wyszła z jaskini i udała się na poszukiwania matki.
Nigdzie jej nie znalazła, szukała jednak wytrwale aż do wieczora. Przy użyciu
magii, wypoczęta i najedzona jagodami, rozpaliła ogień. Szczęście chciało, że
zobaczył to pewien czarodziej, który w okolicy poszukiwał ziół do swoich
mikstur. Zapytał dziewczynkę o to się stało. Ta opowiedziała jemu historię o
matce, o ojcu nic nie wspominając. Mag zabrał ją ze sobą i wyszkolił na swoją
uczennicę.
Teraz
Justice stoi przed ostatnim sprawdzianem zanim przyjmą ją do kręgu magów jako
pełnoprawną czarodziejkę. Stoczy bój nie tylko o swoją własną przyszłość,
walczyć będzie też o lepsze jutro dla wszystkich ras, a przede wszystkim o to
by wreszcie Ci krnąbrni ludzie zaczęli traktować elfy jak równe im istoty. Może
jeśli dokona wielkich czynów w szeregach Szarej Straży tak właśnie się stanie,
ale to już historia, którą opowiem następnym razem.
Pewnie spytacie, czemu jest
moją ulubioną bohaterką. Bo od 13. października to ja mam na imię Justice i to ja
czekam na 6. listopada, kiedy wraz z nią przeżyję najwspanialszą historię jaką
widział świat Dragon Age…